OSZCZĘDZANIE

Oszczędzanie bez wyrzeczeń – moje 10 niezawodnych metod!

Kiedy Robert zaproponował, żebyśmy zaczęli pisać na naszym portalu o oszczędzaniu, od razu zgłosiłam się, by opisać moje pomysły, które pozwalają mi (nam – jesteśmy dwuosobową rodziną
z psem) zaoszczędzić kilkaset złotych miesięcznie. Jesteśmy obecnie świeżo po ślubie i zbieramy
na wkład własny na mieszkanie w Warszawie. Nie są to małe pieniądze, ale dzięki poniższym patentom, idzie to w miarę sprawnie.

Kiedy rozmawialiśmy o tym, jaki byłby najlepszy sposób, by odłożyć odpowiednią sumę ustaliliśmy, że pomimo tak dużego wydatku, nie będziemy sobie wszystkiego odmawiać. Owszem, moglibyśmy nigdzie nie wychodzić, nie spotykać się ze znajomymi, nie jadać w restauracjach, nie wyjeżdżać
na wakacje, ale nie o to nam chodziło.

Uważamy, że z życia oraz pieniędzy należy korzystać, ale rozsądnie. Ja np. uwielbiam moją kawę
z kawiarki, którą robię sobie w domu. Ale czasem chcę móc pójść do kawiarni i napić się kawy zrobionej dla mnie przez kogoś. Mój mąż ma swoje hobby, które mogłoby pochłaniać dużą część budżetu. Mógłby od razu kupić wszystko czego potrzebuje, ale stara się przeznaczać na to niedużą część budżetu miesięcznie. Obydwoje bardzo lubimy dobrze zjeść, więc mamy w budżecie przeznaczoną kwotę na “jedzenie na mieście”.

Jak więc zapanować nad budżetem, aby starczało na to “co się chce” oraz na to “co trzeba”? Zapraszam Was na moje 10 sposobów na oszczędzanie.

1. Zakup czytnika i miesięczny dostęp do aplikacji Legimi

Kiedyś kupowałam po 3-4 książki miesięcznie (licząc 35-40 zł za książkę to daje ok. 100-150 zł miesięcznie!). Długo się broniłam przed zakupem czytnika. Bo jak to? Czytać książki na elektronicznym ekranie? Przecież to zbrodnia. Nie czuć zapachu książek, dotyku stron. Nie móc sprawdzić ostatniego zdania? (wiem, że to złe – nie róbcie tak!). A jednak, po namowach ze strony męża, zdecydowałam się. Była to jedna z lepszych decyzji ostatnich 2 lat.

Sam czytnik nie jest małym wydatkiem, ale ja go dostałam jako prezent na Święta (możecie
np. poprosić rodzinę o złożenie się na taki droższy prezent – patrz pkt. 7). Mój kosztował 2 lata temu ok. 350 zł (nie ma podświetlenia ekranu i z perspektywy czasu chyba dorzuciłabym sama te kilkadziesiąt złotych, by to mieć i móc czytać np. w nocy bez lampki).

Miesięczny dostęp do aplikacji z książkami bez limitu stron to u mnie koszt 19,99 zł
(mam abonament telefoniczny w Play i to dzięki niemu mam niższa cenę). Miesięczny dostęp można mieć już od 6,99 zł (w ramach tego pakietu macie ograniczony dostęp do 100 stron miesięcznie)
aż do 39.99 zł (w ramach tego pakietu nielimitowany dostęp do książek plus do audiobooków). Oczywiście, nie ma tam wszystkich książek, ale jest bardzo dużo nowości. Dużo tytułów, w zależności od wydawnictwa, pojawia się w ciągu 3-6 miesięcy od premiery.

Możecie powiedzieć – ok, ale przecież są biblioteki, w których można bezpłatnie wypożyczać.
Tak, ale mi się nie zawsze chce do niej iść, plus muszę pamiętać o godzinach otwarcia, plus moja biblioteka nie jest zaopatrzona w nowości 😉 Poza tym, nie zawsze umiem znaleźć tytuł, który mnie interesuje, bo np. ktoś go wypożyczył. Dodatkowo, na wakacje zabieram lekkie urządzenie z setkami książek i nie ma ryzyka, że utknę z jedną, która nie do końca mi pasuje.

Oszczędność dla mnie: 80-130 zł miesięcznie plus zaoszczędzone miejsce plus przychód ze sprzedaży papierowych wersji książek, które mam już obecnie na czytniku 🙂

2. Planowanie posiłków i kupowanie w dużych marketach

My jeszcze raczkujemy w tym temacie. Wychodzi raz lepiej, raz gorzej. Natomiast widzę sporą oszczędność przy zakupach w dużych sklepach z listą zakupów (zrobioną oczywiście pod zaplanowane na najbliższy tydzień posiłki). Produkty są tam przeważnie zdecydowanie tańsze, niż w lokalnym markecie. W osiedlowym sklepiku kupujemy surowe mięso dla psa, pieczywo i warzywa.

Natomiast, mistrzynią w tej działce jest Basia i jeśli jesteście zainteresowani jej patentami,
to zapraszam do poniższego wpisu:

Oszczędność dla mnie: 200-300 zł miesięcznie plus brak stresu, co zrobić jutro na obiad!

3. Gotowanie w domu

Ten punkt łączy się bezpośrednio z pkt 2. Gotujemy raz na dwa dni (szukamy szybkich przepisów),
a docelowo chciałabym mrozić niektóre obiady, by móc je wyjąć dzień wcześniej z zamrażarki i mieć gotowy posiłek na następny dzień. Niedaleko mojej pracy jest sporo miejsc, gdzie można coś zjeść
i ponad połowa osób z mojego zespołu codziennie czeka na Pana Kanapkę, by kupić u niego obiad. Jednak gdy policzyłam ile one kosztują, stwierdziłam, że wolę moje “stanie przy garach”.

Przykładowe “menu”, kiedy nie pilnowałam gotowania w domu:
śniadanie – kanapka i kawa = 15 zł
przekąska – kanapka/drożdżówka/coś słodkiego – 4-5 zł
obiad – kanapka na ciepło i zupa/pełny obiad – 10-15 zł
podwieczorek – kanapka/drożdżówka – 4-5 zł
łącznie: 30-40 zł dziennie, co daje nam ok. 730 zł miesięcznie tylko dla mnie, w dni robocze!

“pilnując się” z gotowaniem w domu:
śniadanie – owsianka z owocami plus kawa, którą zabieram do pracy- ok. 6 zł na porcję
przekąska – wafle ryżowe z hummusem/kanapka plus jogurt – ok. 5 zł
obiad – indyk w sosie słodko-kwaśnym – ok. 5-7 zł na porcję obiadu
podwieczorek – kanapka, galaretka – ok. 2 zł
łącznie ok. 20 zł dziennie, a miesięcznie 450 zł tylko dla mnie, w dni robocze- prawie 2/3  tego co kupując na mieście!

Oczywiście, są dni kiedy zamawiamy jedzenie na wynos albo gdzieś wychodzimy. Tak jak napisałam we wstępie – nie dajmy się zwariować 🙂

Oszczędność dla mnie: co najmniej 300 zł miesięcznie, plus ile zdrowiej!

4. Prowadzenie budżetu domowego

Wiem, nuuuuda! Ja też długo tak do tego podchodziłam. Wpisywałam każdą bułeczkę w Excel, co mnie nudziło i nie widziałam wartości dodanej. Obecnie korzystam z darmowej aplikacji Wallet i wpisuję tylko łączne kwoty z paragonów/rachunków i nareszcie wszystko widzę – ile mi zostało gotówki, a ile na koncie, czy wszystkie rachunki są zapłacone. Można tam również przygotować budżet by aplikacja pilnowała czy przypadkiem nie zbliżamy się do ustalonej granicy- ja jeszcze tego nie przetestowałam. Jeśli Ty tak, to podziel się proszę wrażeniami w komentarzu.

Mój mąż będąc kawalerem potrafił wydawać całą swoją pensję i zdarzały się sytuacje, że musiał pożyczać, by starczało mu do końca miesiąca. Gdy ja się do niego wprowadziłam i zaczęliśmy prowadzić budżet, żyjemy za niewiele więcej niż jedna pensja i nie odmawiamy sobie przyjemności 🙂

Oszczędność dla mnie: ciężko wyliczyć, ale na pewno kilkaset złotych. Dodatkowo, pieniądze nie przelatują przez palce i planujemy co z nimi zrobimy, a oszczędności wpłacamy na konto na upragnione mieszkanie z tarasem.

5. Kupowanie w lumpeksach, z drugiej ręki

Odkąd pamiętam, mogłam korzystać z ubrań po ciotkach. Wiem, co myślicie, ale one ubierają się bardzo młodzieżowo i nie pamiętam już kiedy ostatni raz kupowałam jakieś jeansy, czy koszulki.

Jeśli Wy nie jesteście takimi szczęściarzami, możecie poszukać inspiracji/fajnych ciuchów
w lumpeksach/wyprzedażach. Fakt, dużo z tych ubrań jest kiepskich, ale znajdą się perełki (moja przyjaciółka kupiła w lumpeksach sporo ślicznych ubranek dla dziecka, a siostra mojego męża markowe buty, które w “normalnym” sklepie kosztują kilkaset złotych). Trzeba tylko uzbroić się
w cierpliwość, przymierzyć, pooglądać. Może jakieś drobne przeróbki?

Oszczędność dla mnie: myślę, że 100-200 zł miesięcznie.

6. Doszkalaj się, szukaj nowych możliwości

Szukaj nowych możliwości, czytaj książki i blogi o oszczędzaniu (np. nasz moniakowy dział oszczędnościowy), słuchaj podcastów o finansach.

Rozmawiaj ze znajomymi, może ktoś ma fajne patenty, z których można skorzystać. Może ktoś potrzebuje Twojej pomocy i zaoferuje wynagrodzenie? Może macie jakieś niszowe hobby albo chcecie się czymś podzielić ze światem? Ja np. od zawsze kochałam książki i zaczęłam nawet sama pisać. A kolejnym krokiem, było znalezienie się w zespole Moniaków.

Tutaj również, mogłaby podpowiedzieć, żeby pogadać z szefem o podwyżce albo poszukać nowej pracy. Ograniczanie kosztów jest super, ale zwiększanie przychodu, jest dużo fajniejsze 🙂

Oszczędność dla mnie: znowu, ciężko oszacować, ponieważ “siedzę już w tym” kilka lat, ale gdyby nie edukacja finansowa, mogłabym wydawać nawet całą pensję bez mrugnięcia okiem.

7. Proś o rzeczy jakich potrzebujesz na urodziny/święta.

Wiem, że nie każdy dobrze się z tym czuje, ale zastanów się. Czy chciałbyś dostać rzecz, której kompletnie nie potrzebujesz, bo bałeś się poprosić o coś o czym naprawdę marzysz? Ja np.
z moimi braćmi mam taki układ, że proszę o to co chcę dostać. Ostatnio dostałam słuchawki bezprzewodowe, a nie jakaś mało przydatną pierdołę. Mój mąż, natomiast widzi, jak zaczynam mieć bzika na jakimś punkcie (np. wiedząc o mojej miłości do książek namówił mnie na czytnik!). Ostatnio mam ogromną fazę na Pawła Domagałę – nie dość, że dostałam płytę to jeszcze na moje urodziny zafundował nam wyjazd do Sopotu na jego koncert!

Moja przyjaciółka ma kilkutygodniowe dziecko. Zamiast przynosić jej setną zabawkę, przynoszę pieluchy – wiem, że tego teraz rodzice najbardziej potrzebują. A jak podrośnie? Mam nadzieję,
że będę ciągle wiedziała czego potrzebują. A jeśli okaże się, że nic? Może pomyślę o koncie oszczędnościowym na które będę wpłacać kwoty, jakie wydałabym na prezenty i dała jej dostęp
w wieku 18 lat? To też jest fajna podpowiedź dla dziadków!

Oszczędność dla mnie: co najmniej kilkadziesiąt złotych miesięcznie plus trafione prezenty 🙂

8. Dbaj o siebie

Wiem, że brzmi to, jak utarty slogan, ale dbanie o siebie to jedna z ważniejszych rzeczy w oszczędzaniu. Jedz zdrowo, uprawiaj sport, wysypiaj się, chodź do dentysty na przeglądy, badaj się regularnie – jeśli tego nie będziesz robić, zapłacisz dużo lekarzom, np. dentyście. Ja kilka lat temu przeszłam bardzo kosztowne i długie leczenie kanałowe kilku zębów. Nie dość że bolało mnie jak diabli, to także odczuł to mój portfel!

Kontrolne badania, pomogą wyłapać problem wcześniej, kiedy jeszcze możemy mu zaradzić dużo mniejszym, niż na późniejszym etapie, kosztem.

Oszczędność dla mnie: obecnie brak, ale ciężko oszacować ile by mnie kosztowały wizyty u specjalistów czy dentysta plus oczywiście korzyścią jest również dobry stan zdrowia.

9. Oddawanie krwi

Od zeszłego roku mam mocne postanowienie by oddawać krew raz na kwartał. Niestety, ze względu na tatuaż, który zrobiłam sobie w lutym, muszę odczekać 6 miesięcy. Natomiast mój mąż oddaje krew mniej więcej raz na kwartał. Dostaje za każdym razem 8 czekolad, bezpłatne podstawowe badanie krwi (należy o nie poprosić), dzień wolny w pracy (również należy poprosić). Podczas jednej z takich wizyt w centrum krwiodawstwa na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie mógł sobie również wybrać kilka książek, które oczywiście dla mnie przyniósł 🙂

Dodatkowym plusem jest możliwość odliczenia równowartości oddanej krwi od dochodu. Każdy litr oddanej krwi to 130 zł, które można odliczyć od dochodu (jest to element darowizny, więc pamiętajcie, że łącznie wszystkie darowizny nie mogą przekroczyć 6% dochodu).

Oszczędność dla mnie: 32 czekolady w roku (co przy policzeniu jednej po 2,5 zł daje 80 zł), odliczenie 130*4=520 zł, 4 dodatkowe dni wolne (zależy ile wynosi Wasza dniówka), bezpłatne podstawowe badania krwi i oczywiście satysfakcja z pomagania innym.

10. Kupowanie w Internecie

Nie wiem, czy zauważyliście, ale nawet po doliczeniu kosztów przesyłki, zakupy w Internecie są dużo tańsze. Kosmetyki, książki, płyty, artykuły spożywcze? To wszystko można dzisiaj kupić przez Internet. A dzięki porównywarkom, na pewno znajdziemy najtańszą ofertę. Dodatkowo, nie musimy się ruszać z domu, zakupy zamówimy nawet w niedzielę nie handlową i ile zaoszczędzimy czasu i stresu! Mnie bardzo denerwuje chodzenie po sklepach, więc kiedy tylko mogę korzystam
z Internetu.

Zauważyłam, że np. Empik ma inne ceny w sklepie internetowym, a inne w stacjonarnym (nawet kiedyś rozmawiałam o tym z Panem w Empik). Pewnie, że Empik.com nie musi utrzymywać tylu pracowników i płacić za powierzchnie sklepowe. Jest tam również więcej promocji 🙂 Poza tym, jest mnóstwo sklepów internetowych, w których różne artykuły, można kupić jeszcze taniej.

Oszczędność dla mnie: myślę, że kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Na zakończenie

Jak widzicie, nie jest to poradnik na zasadzie “zamknij się w domu, nigdzie nie wychodź, żyj tylko
o suchym chlebie i wodzie”. Moim zdaniem są to proste zasady, wymagające trochę samozaparcia, ale które każdy może wprowadzić do swojego życia. Najważniejsze, żebyście robili to całą rodziną/gospodarstwem domowym. Nie ma sensu, kiedy ja np. gotuję w domu, czy piekę ciasta, a mój mąż stołuje się codziennie na mieście. Pamiętajcie, wspólny cel i podobne podejście łatwiej pozwoli osiągnąć cel.

Otrzymuj informacje o nowych promocjach - polub nas na FB:

komentarze 4

  1. Bibliotekarka pisze:
    Kody do Legimi możesz dostać za darmo w Bibliotece.., Większość Bibliotek już ma taką opcję:) i nie musisz chodzic co miesiąc do biblioteki wystarczy napisać maila 🙂 dostaniesz nawet większy dostęp
    • Moniaki.pl - Ewelina pisze:
      Poważnie jest taka możliwość? Rozumiem, że trzeba być zapisanym do danej biblioteki? Czy to działa w całej Polsce, czy tylko w wybranych miastach?
  2. Oszczedny pisze:
    oddawanie krwi w artykule to troche przesada.. rownie dobrze mozna sprzedawac sperme, jajeczka, ludzkie mleko..
    • Moniaki.pl - Ewelina pisze:
      Dlaczego? Wiele osób nie wie, że będąc honorowym krwiodawcą może to sobie odliczyć w zeznaniu podatkowym. Podobnie jak darowiznę. Nie ma w tym nic złego, a gwarantuję Ci, że bez względu na pobudki, jakie kierują krwiodawcami, ich krew ma milion razy większą wartość, niż darmowe bilety czy odliczenie podatkowe.

Napisz komentarz