Co zrobić kiedy pieniądze znikają z konta w niewyjaśnionych okolicznościach? Poznaj mój świeżo przetestowany sposób

[sharify]

Masz pod kontrolą wszystkie swoje pieniądze, dokładnie wiesz na co i kiedy je wydajesz, a co więcej, jesteś w stanie przewidzieć wszystkie wydatki z dużym wyprzedzeniem. A jeśli trochę bardziej się postarasz, twój budżet zawsze wyjdzie na plus, a tym samym w łatwy sposób zaoszczędzisz kilka stówek.

Fajne co? Nie, to nie są żadne życzenia z okazji świąt, to nie jest też magiczne zaklęcie, które chciałabym na Ciebie rzucić. To tylko niektóre pozytywne skutki, jakie daje mi kontrolowanie moich finansów. Chcę Ci dziś przedstawić w jaki sposób Ty możesz kontrolować to co trzymasz w portfelu.

rsz_1rsz_money-256305_1280

Roztrwonić miesięczny budżet w dwa tygodnie? – Nie ma problemu…

Zawsze starałam się nie ruszać moich oszczędności, dążyłam raczej do tego żeby bieżące wydatki pokrywać z miesięcznych dochodów. Bywało ciężko, wiadomo…budżet studencki bywa mocno ograniczony. Co oczywiście nie powstrzymywało mnie, aby w chwilach napływu niekontrolowanych emocji, latać po zakupach jak szalona i wydawać pieniądze bez opamiętania.

Do dziś pamiętam, jak któregoś razu będąc w pracy postanowiłam zajrzeć na swoje konto bankowe, tak orientacyjnie, dla zabicia czasu. Przeżyłam szok, widząc, że w ciągu zaledwie dwóch tygodni mogłam roztrwonić sumę pieniędzy, którą powinnam dysponować przez cały miesiąc.

Początkowo, myślałam, że ktoś włamał się na moje konto, ale szybko okazało się, że to tylko moje złudzenia, a konto bankowe to nie jest studnia bez dna. Natomiast karta kredytowa, a raczej nieumiejętne korzystanie z niej okazało się być tzw. “gwoździem do trumny” moich finansów.

Ale czy można uczyć się na błędach?

Nie można, a nawet powinno się, ale nie każdemu się to udaje. Kiedy w jednym miesiącu zawiodłam samą siebie, w następnym postanowiłam się poprawić i bardziej pilnować swoich pieniędzy.

Niestety na koniec kolejnego miesiąca okazywało się, że w niewyjaśnionych okolicznościach wyparowało 200 zł, w kolejnym 300 zł. A najbardziej w tym wszystkim denerwowało nie to, że nie wiem gdzie te pieniądze są, na co je wydałam. Nie widziałam rzeczy, które mogłam kupić…nic.

Jest i przełom

Koniec studiów… pojawiły się pytania: A co dalej? Gdzie jestem, kim jestem? Na co mogę sobie teraz pozwolić? Okazało się, że niestety, ale zabezpieczenie finansowe mam bardzo małe. Gdyby wydarzyło się coś nieoczekiwanego mogłabym być w poważnych tarapatach finansowych. Nie chciałam zaczynać życia od kredytów i zobowiązań finansowych w stosunku do innych.

A przecież każdy moment jest dobry, aby budować swoją wolność finansową. Każda chwila, każda złotówka to cegiełka do mojego mojego solidnego i odpowiedzialnego budżetu.

Kartka, długopis i do dzieła!

Jestem typem człowieka dla którego rzeczy nie zapisane na kartce nie istnieją. Więc każdy plan działania rozpisuję w zeszycie/notatniku. Tak było i tym razem, kończył się miesiąc, konto bankowe zasilały przelewy wynagrodzenia, był to zatem idealny moment, aby popracować nad swoimi pieniędzmi. 🙂

#1 Narysowałam tabelę, w której dokładnie, każdego dnia zapisywałam na co wydałam pieniądze. Zapisywałam każdą wydaną złotówkę, każda z nich miała być dla mnie równie ważna.

Pod koniec każdego tygodnia, zliczałam ile wydałam pieniędzy, dzięki temu, mniej więcej wiedziałam ile potrzebuję na swoje tygodniowe “utrzymanie”. Powtarzałam to działanie w każdym tygodniu, przez okrągły miesiąc. Było to świetne doświadczenie, które ułatwiło mi scharakteryzowanie moich wydatków.

#2 W kolejnym miesiącu, poszłam o krok dalej. Dokładnie rozplanowałam sobie moje wydatki, wiedziałam ile na co powinnam wydać (obowiązkowe rachunki), wiedziałam też ile mogę przeznaczyć na wydatki dodatkowe (kieszonkowe). Potrafiłam również zaplanować na jakie oszczędności mogę sobie pozwolić w danym miesiącu (stabilizacja budżetu).

Kalkulator, siedzę i liczę. Dochodzę już do wprawy i jestem w stanie ogarnąć cały mój plan działania podczas przerwy w pracy, albo nawet w drodze powrotnej do domu. 😉

I wiesz co, wreszcie poczułam, że wiem co dzieje się z moimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Ktoś mógł się śmiać z moich metod, ale zupełnie się tym nie przejmowałam. Wiedziałam i nadal wiem, że jak ja sama nie zadbam o swoje pieniądze to nikt inny za mnie tego nie zrobi, a lata lecą…

A jak ja potrafię to zrobić, skoro ja nie gubię się w paragonach i cyferkach to Ty na pewno umiesz to zrobić równie dobrze, a nawet lepiej! I nie chcę słyszeć, że nie. 🙂

Podsumowanie

Dzisiaj artykuł o takich bardziej prywatnych doświadczeniach. Co nie zmienia faktu, że ma on zachęcić do tego, aby nie bać się swoich pieniędzy, chwycić byka za rogi i po prostu działać.

Możesz usiąść i powiedzieć, że masz mało, możesz żalić się, że ciągle żyjesz pod kreską. Masz rację, stresuj siebie i swoją rodzinę, że nie macie oszczędności. Oglądaj telewizję, czytaj gazety i przytakuj, że mamy kryzys, albo powtarzaj słowa ekonomistów, że będzie jeszcze gorzej.

Ale najlepiej zrobisz, jak po prostu wstaniesz i weźmiesz w swoje ręce sprawy, które dotyczą się właśnie Ciebie. Odpowiedz szczerze:

Ile w tym tygodniu poświęciłeś czasu na oglądanie telewizji?

A ile czasu poświęciłeś swoim finansom, ich analizie?

Widać dysproporcję, prawda? Więc proponuję odstawić głupoty na bok, a zająć się tym co jest ważne. Poświęć więcej czasu na to, aby zapewnić sobie sensowną stabilizację życiową.

Jak mówią badania, 80% społeczeństwa nie ma żadnych oszczędności. Jeżeli masz ten zaszczy i znajdujesz się w nielicznych 20%, które jednak potrafią zorganizować swój budżet na wysokim poziomie, podziel się ze mną swoimi doświadczeniami.

Podsuń jakieś wskazówki naszym czytelnikom, im więcej pomysłów tym większe pole manewru, dla tych którzy dopiero zaczynają przygodę z finansami.

[sharify]