Jak w zaledwie 50 dni, oszczędzić na święta prawie 1600 zł? Moje oszczędnościowe wyzwanie

[sharify]

Pomimo tego, że do świąt pozostały jeszcze dwa miesiące, to ja już zaczynam się do nich przygotowywać. Postanowiłam, że w tym roku, jak zresztą zawsze, przygotouję święta, nie wydając na to żadnych dodatkowych pieniędzy niż te, które zaoszczędzę przez najbliższe 2 miesiące.

Moja metoda, może spokojnie pomóc w oszczędzania przy okazji wszystkich możliwych świąt.

Jak mówią badania, na każde święta wydajemy średnio 1 000 – 1 200 zł. To bardzo dużo, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że święta trwają zaledwie kilka dni.

Dlatego w tym roku rzucam sobie wyzwanie oraz chcę pokazać i Tobie, jak oszczędzić na święta, by w rezultacie nie uderzyły nas one po kieszeni.

rsz_meat-platter-704875_1280

Święto to nie jest nagły wypadek

Niektórzy budzą się na tydzień przed świętami i stwierdzają, że przecież jeszcze w tym miesiącu trzeba wydać sporo pieniędzy na święta…tylko z czego?

Okazuje się wtedy, że nasz budżet, jest bardzo ograniczony. A przecież święta to czas przepychu, to dlaczego miałbyś sobie i swojej rodzinie czegokolwiek odmawiać? A prezenty? Przecież obiecałeś dziecku, taką drogą zabawkę??

Popadamy w stres, czas nas goni, a gotówki jak nie było, tak nie ma. W ferworze zdenerwowania, łapiemy pierwsze lepsze oferty kredytowe, oczywiście mało korzystne dla nas.

Kredyt? Na jedne święta, a za pasem kolejne święta i co wtedy, kolejny kredyt? Lawina zobowiązań akurat na cały rok.

Pamiętaj, święta to nie jest coś czego nie możemy przewidzieć. Nie jest to zatem, żaden nieprzewidziany wydatek. A co za tym idzie, mamy sporo czasu, żeby zaoszczędzić na święta, bez stresu i zaciągania kredytów.

Liczą się nawet małe sumy – moje 50 dniowe wyzwanie przed każdymi świętami

Małe sumy odkładane, systematycznie w rezultacie pozwalają uzbierać sensowną kwotę, na pokrycie wydatków związanych z organizacją świąt. 

Chcę Ci zaprezentować moje niezawodne metody, dzięki którym co roku udaje mi się zorganizować święta z dwu-miesięcznych oszczędności.

Lubię planować budżet z dużym wyprzedzeniem, gwarantuje mi to podział kosztów i nie muszę jednorazowo wydawać dużych sum.

W przypadku świąt, oszczędności wprowadzam już dwa miesiące wcześniej. To dla mnie idealny odstęp czasowy, aby uzbierać sensowną kwotę do mojej dyspozycji.

Ale przejdźmy do konkretów, poniżej moje niezawodne metody i rady, co zrobić, aby oszczędzić na święta nawet 1600 zł. Moje oszczędności obejmują 50 dni z czego 36 roboczych i to właśnie w tych dniach oszczędzam.

Krok #1

Rezygnuję z jedzenia śniadania w drodze do pracy – pierwszy posiłek zawsze zjadam w drodze do pracy, ewentualnie rano, w bufecie. Taka przyjemność kosztuje ok 9 zł, razem z moją ulubioną kawą.

Od teraz, wstaję 20 minut wcześniej, przygotowuję sobie śniadanie i kawę w domu. Bez pośpiechu zjadam, wypijam i jestem gotowa do pracy.

Obliczyłam, że na przestrzeni dwóch miesięcy, mam 36 dni roboczych i że codziennie wydaję ok. 9 zł na zbędną mi przyjemność. W momencie gdy porzuciłam ten nawyk, moje oszczędności wyglądają następująco:

36 dni roboczych x 9 zł na śniadanie i kawę = 324 zł.

Poświęcam kilka minut rano na to, żeby zorganizować sobie posiłek w domu, dzięki czemu mam możliwość oszczędzania. Zauważ, że dziennie są to grosze, a w ostateczności oszczędzę ponad 300 zł.

Krok #2

Rezygnuję z jedzenia słodyczy w pracy i po pracy – na deser, codziennie serwowałam sobie jakąś pyszną słodkość. Zazwyczaj było to jakieś ciacho, najlepiej tiramisu, albo szarlotka.

W bufecie, takie ciasteczko kosztuje 4 zł/szt. Podjadałam w pracy, albo w drodze do domu, podczas stania w korku.

Z moich wyliczeń, wyszło, że w ciągu 36 dni roboczych, mogę oszczędzić ponad 100 zł.

36 dni pracy x 4 zł/sztuka ciastka = 144 zł

Zawsze tłumaczę to sobie w ten sposób, że przecież zjem dużo słodyczy w okresie świąt, więc dobrze będzie zrobić im trochę miejsca. Poza tym, pozbycie się z diety słodyczy to zawsze krok w stronę utrzymania dobrej sylwetki.

Krok #3

Zrezygnowałam z obiadu w pracy – problem polega na tym, że osobiście ja dużo nie jem, natomiast porcje obiadowe w pracy są bardzo duże. Koszt obiadu (tylko drugie danie) to 12 zł, z czego ja zjadałam 1/3, a resztę wyrzucałam.

Teraz zabieram obiad z domu do pracy. Mam ze sobą tyle jedzenia ile dokładnie zjem. Dzięki temu, nie marnuję jedzenia, a jednocześnie oszczędzam pieniądze:

36 dni pracy x 11 zł za obiad = 396 zł

Moje trzy podstawowe oszczędności pozwalają mi na dodatkowy przypływ gotówki w kwocie, w tym przypadku, jest to kwota 864 zł. A zwróćmy uwagę, że to są naprawdę małe oszczędności, takie naprawdę banalne.

Więcej mogą zaoszczędzić Ci, którzy np palą, albo maja inne słabości.

Palisz? Sprawdź ile możesz zaoszczędzić do najbliższych świąt.

Weźmy za przykład osobę, która pali papierosy. Załóżmy, że dziennie palisz jedną 1 paczkę papierosów wartą ok 13 zł, zyskujesz dzięki temu ponad 600 zł:

50 dni do świąt x 13 zł paczka papierosów = 650 zł oszczędności

Wystarczy, że przez dwa miesiące nie zapalisz, albo nawet ograniczysz palenie a na Twoje konto wpływają kolejne oszczędności. Jeżeli nie umiesz przestać palić to chociaż ogranicz do jednej paczki na dwa dni, zaoszczędzisz wtedy 325 zł, to również spora suma.

Odmów sobie fast food’a – gwarantowana oszczędność

Jeżeli zdarza Ci się podjadać wieczorami, np jakiś fast-food, chipsy, albo popijać piwko to pomyśl, że jeżeli do najbliższych świąt zrezygnujesz z tych przyjemności, zaoszczędzisz ok 10 zł.

Załóżmy, że na taką chwilę zapomnienia pozwalasz sobie raz na tydzień. To mało, ale oszczędności nawet spore.

7 weekendów (tyle pozostało do najbliższych świąt) x 9 zł (koszt chipsów i piwa) = 63 zł.

Kolejne drobne oszczędności trafiają do naszego portfela i zasilają nasz budżet świąteczny.

Podsumujmy

Jak widać, rezygnując z niektórych, niezdrowych nawyków, na poczet świąt możemy oszczędzić 1577 zł. To naprawdę sensowna suma, która pozwoli nam na zorganizowanie świąt i zakup małych prezentów dla rodziny.

W tym przypadku, mamy opcję dwa w jednym. Z jednej strony oszczędzamy na święta, a z drugiej wyzbywamy się złych nawyków, które niszczą nasze zdrowie. Nie tyjemy, bo nie jemy słodyczy, nie zatruwamy organizmu bo nie palimy i nie pijemy.

Zawsze przestrzegamy Was przed braniem kredytów, a już w szczególności w okresie świątecznym, gdzie czasami warunki sporo odbiegają od normalnych i w pełni uczciwych. Uważajmy zatem, by nie wpaść w spiralę poświątecznych długów, z których może być nam ciężko wybrnąć.

Jak Ci się podoba taka metoda na świąteczne oszczędzanie? A może masz swój autorski pomysł, którym chciałbyś się z nami podzielić? Chętnie go przetestuję i polecę naszym czytelnikom.

[sharify]