Moniaki już na INSTAGRAMIE! 👈 kliknij i obserwuj

Czy sam decydujesz co kupujesz? 5 sposobów, jak nie dać się zmanipulować podczas świątecznej gorączki zakupów.

Mam dziś idealny artykuł dla wszystkich, którzy z niecierpliwością czekają na magiczny świąteczny czas i już planują z tej okazji spore zakupy, aby ugościć wszystkich członków rodziny oraz by sprawić im miłe prezenty. Proszę o szczególną uwagę tych, którzy mają słabość do wszechobecnych “PROMOCJI”, “SUPER OFERT” oraz “HITÓW CENOWYCH”.

Dzisiejszy artykuł, chcę w pełni poświęcić tzw. manipulacjom cenowym, jakie udało mi się zauważyć w ostatni weekend w jednym z centrów handlowych. Ale domyślam się, że spotkać możemy je już wszędzie.

Idąc na zakupy, nawet nie przypuszczamy, jakie pułapki czyhają na nas, właśnie na sklepowych półkach i wystawach. Sama, zupełnie przypadkiem trafiłam na jedną pułapkę, a kiedy zaczęłam się baczniej przyglądać, okazało się, że jest ich naprawdę pełno.

Zwróć uwagę na poniższe pułapki, które czyhają na Ciebie, niemalże na każdym kroku w większości sklepów i koniecznie uprzedź o nich najbliższych.

do wpisu

Święta, święta…..i po pieniądzach

Musisz wiedzieć, że uwielbiam święta. To chyba jedyny czas w roku, kiedy na kilka dni odkładam pracę na bok, zakładam fartuszek i spędzam długie godziny w kuchni, aby przygotować pachnące i smaczne potrawy dla rodziny.

To również wyjątkowy moment, gdy mój budżet zostaje trochę mocniej obciążony. Zawsze staram się przygotować jakieś prezenty dla bliskich mi osób. Trzeba kupić choinkę, oczywiście najpiękniejszą oraz wszystkie niezbędne produkty do przygotowania potraw.

Wypada też przyozdobić dom jakimiś lampkami. Za chwilę Sylwester, więc trzeba pomyśleć również o jakiś fajnych ciuchach czy nawet imprezie. A takie tanie rzeczy to to nie są.

Nie ukrywam, że w tych chwilach, zachowanie przytomności finansowej i rozsądne gospodarowanie pieniędzmi może być ekstremalnie trudne. Tym bardziej, że to marketingowcy manipulując i używając sztuczek “okradają” Cię i zmuszają do podejmowania błędnych decyzji dlatego ważne jest, abyś wiedział jak się przed tym bronić.

Dopiero później okazuje się, że drogi prezent świąteczny był nietrafiony, albo ilość zakupionych produktów znacznie przerosła Twoje możliwości i część musi wylądować w koszu…razem z Twoimi pieniędzmi, jakie na nie wydałeś.

Dominika na tropie świątecznych pułapek…

I stało się…w natłoku obowiązków, znalazłam wolny wieczór i postanowiłam pochodzić trochę po sklepach,yes…yes..yes.

Nawet przez myśl mi nie przeszło, że obserwując zjawiska zachodzące w galerii, tak mocno zainspiruje się do napisania tego artykułu…zaobserwowałam, że sklepy nie zawsze zachowują się fair w stosunku do nas – klientów i postanowiłam uczulić na te rzeczy również Ciebie.

#1  JAK PRAWIE STRACIŁAM MAŁY MAJĄTEK NA PLUSZOWYM MISIU I SWETERKU?

Przy dzisiejszym tempie życia, nawet zakupy robisz bardzo szybko, a te świąteczne to już w szczególności. Mi zdarza się wrzucać do koszyka to, co WYDAJE MI SIĘ być potrzebne, ale już teraz wiem, że nie tędy droga.

Wchodzę do jednego ze sklepów, oczywiście tłumy, a jakże w końcu sobota i to dzień przed Mikołajkami. Zauważyłam sporą grupę ludzi, pomyślałam, że może rozdają jakieś prezenty to i ja się dołączę. 🙂

Podchodzę, a tam HIT CENOWY, kup pluszowego misia z czekoladowym mikołajem w zestawie i zapłać jedyne 7,99 zł. Prawie każdy, kto podchodził do stoiska odchodził z takim misiem. Jednak mnie coś tknęło, wzięłam zabawkę i podeszłam do czytnika, żeby sprawdzić faktyczną cenę. Okazało się, że cena miśka była trochę większa, dokładnie – 10,79 zł/szt.

Różnica spora – 3 zł. Taka kwota to może nie jest majątek, ale przepłacić 25% na każdej rzeczy, którą kupujesz w święta to już dramat. Nie mówię oczywiście, że to wina sklepu, być może ktoś przypadkiem przykleił złą cenę, a może po prostu zabawki były wymieszane z droższymi.

Podobną sytuację, miałam ostatnio w sklepie z ubraniami. Fajny sweterek, cena na plakietce jak wół – 49,90 zł/szt. Pomyślałam, że może to być fajny prezent świąteczny dla mojej siostry.

Ale było mi mniej do śmiechu, kiedy przy kasie okazało się, że kosztuje on 59,90. Różnica to 10 zł, w tym przypadku to ponad 15% więcej. Sporo. A wiele osób i tak pewnie zdecydowało by się na taki zakup, to przecież “tylko” 10 zł różnicy.

Ja zwróciłam na te rzeczy uwagę, ale czy reszta klientów również to robi? Tego nie wiem, ale domyślam się, że ciężko na to zwrócić uwagę, jeżeli ma się cały wózek zakupów i sklepy doskonale o tym wiedzą. Mogą być zatem pewne, że takie “przekręty” umkną uwadze klientów.

MORAŁ: Jeżeli widzisz, że produkt jest w podejrzanie “Super cenie” to proszę, dla własnej pewności – SPRAWDŹ JEGO CENĘ! To potrwa zaledwie chwilę, a może uchronić Cię przed niepotrzebną utratą pieniędzy.

#2 JAK NIE KUPOWAĆ KOTA W WORKU, CZYLI CO KONIECZNIE ZROBIĆ ZANIM KUPISZ COŚ Z PROMOCJI?

Przed świętami robimy masę zakupów – to już ustaliliśmy. Oczywistym jest to, że Polacy wydają horrendalnie wysokie sumy pieniędzy na przygotowanie świąt. Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że chcąc chociaż odrobinę zaoszczędzić, często sięgamy po produkty z “działu” PROMOCJA.

I tu bardzo często tkwi pułapka, zdarza się bowiem, że produkty wystawione na tzw. “promocję” mają dość krótką datę ważności.

Biorąc pod uwagę fakt, że takie produkty zazwyczaj są nafaszerowane chemią i przyjeżdżają do sklepów dobrych kilka miesięcy wcześniej, może okazać się, że fajna promocja może negatywnie odbić się na naszym zdrowiu. A chyba nikt z nas nie chciałby podtruć kogoś z naszych bliskich.data ważńości

I tak, wchodzę do sklepu i widzę na takiej promocji czekoladę. Data ważności chyba do 29.12.2015, patrzę na skład a tam nie za wesoło – sama chemia. Od razu wiadomo, że ta czekolada leżała gdzieś na jakimś magazynie może od zeszłych świąt. Nie bardzo chciałabym podarować bliskim coś takiego…

Kolejny przykład to twaróg do sernika – wyprodukowany w sierpniu, a data ważności kończy się na początku stycznia…serio mam kupić coś co prawie pół roku stało w sklepie?

Kiedyś pracowałam dla jednej z cukierni. Ciasta świąteczne przychodziły na sklep już kilka dni przed świętami. Paczkowane ciasta również trafiają na sklepy dużo wcześniej. Musimy się zatem nastawić, że w święta trudno może być kupić wszystko 100% świeże, stawiajmy więc na jak najświeższe produkty. A co za tym idzie zerkajmy na daty ważności.

Święta to dla sklepów świetny moment, aby pozbyć się zalegającego asortymentu, nie dziwią więc różnorakie promocje. Osobiście nie mam nic przeciwko kupowaniu z promocji, ale trzeba przy nich być bardzo ostrożnym.

Ale nie tylko zakupy spożywcze kryją takie niespodzianki. Zauważyłam, że bardzo często tak samo postępują sklepy kosmetyczne i odzieżowe. Mniej więcej wygląda to tak, że np. dziś flakonik perfum kosztuje, powiedzmy 65 zł. Za dwa tygodnie, cena tych samych perfum może wynosić 75 zł, a co więcej, znajdzie się przy niej informacja, że to PROMOCJA. Czasem tak samo wyglądają promocje w przypadku ubrań.

Promocje to bardzo przebiegły chwyt manipulacyjny. Mają one na celu wybicie nas z rytmu kupowania tylko zaplanowanych rzeczy.

MORAŁ: Widzisz produkt na promocji? Sprawdź jego datę ważności, albo porównaj z ceną w innym sklepie! A przede wszystkim, pomyśl czy taki promocyjny produkt, naprawdę jest Ci potrzebny.

#3 JAK KUPOWAĆ TYLKO TO, CO NAM NIEZBĘDNE? – SPOSÓB BANALNIE PROSTY, ALE CZĘSTO POMIJANY

Dla mnie, najbardziej zgubne jest robienie zakupów pod wpływem impulsu. Nie ma nic gorszego niż spontaniczne kupowanie rzeczy, które prędzej czy później, okazują się być mi niepotrzebne.

Sklepy jednak, zawsze umiejętnie mnie do tego zachęcają. Czasami żeby kupić pieczywko i jakąś wędlinkę, muszę przejść przez cały sklep. Zawsze mijam półki z promocjami i super ofertami. Wszystkie wystawione, aby kusiły. A to 30% tańsze jakieś ciastka, a to kup pastę do zębów i weź drugą gratis, albo “w zestawie taniej” i weź tu się oprzyj??

Ile to razy było tak, że chcąc kupić “coś na ząb” wychodziłam z czymś zupełnie zbędnym, kupionym “bo było tanie”. To wszystko to nie jest przypadek, to doskonale przemyślane i zaplanowane działania sklepów.

Odpowiednia muzyka, spokojniejsza, milsza w święta, wolna, gdy jest mniej klientów, szybsza gdy jest dużo klientów i wiele promocji.

Brak zegarów i okien w supermarketach, żebyśmy tylko nie widzieli jak szybko mija nam czas na zakupach. Rozpylanie specjalnych, aromatycznych zapachów żebyśmy tylko poczuli się w takim sklepie jak najlepiej.

A myślisz, że dlaczego przejścia między półkami z towarem są zawsze bardzo wąskie? Wszystko, dlatego żebyśmy mieli okazję zatrzymać się przy jakiejś i mimochodem wsadzić coś do koszyka.  😉

Nie bez znaczenia jest też układ towarów. Zaobserwować można, że ceny ułożone są malejąco, często w pośpiechu bierzemy najdroższy produkt, nie zauważając, że dostępne są również tańsze.

Dużo tych sztuczek i manipulacji ze strony sklepów, ale do rzeczy…w tym roku zmieniłam strategię. Już na dłuższy czas przed świętami poświęciłam kilka wieczorów i sporządziłam listę niezbędnych mi rzeczy. Począwszy od prezentów dla najbliższych, a na majonezie do sałatki skończywszy.

Naturalnie, wszystkie wydatki umieściłam w moim rozliczeniu budżetowym. Ułatwiło mi to stanowcze zaplanowanie tego ile mniej więcej wydam pieniędzy, bez pozwalania sobie na więcej niż mogę.

Do czego zmierzam, otóż: mam dokładnie opracowaną listę zakupów, oraz mam przygotowane na to środki pieniężne. Teraz idąc do sklepu doskonale wiem, że w pierwszej kolejności, muszę zakupić rzeczy zapisane na liście. Dopiero ewentualną nadwyżkę mogę przeznaczyć na coś, czego kupować nie planowałam, ale to dopiero jak uznam, że ta rzecz jest mi niezbędna.

Robienie zakupów z listą to idealny sposób, żeby uniknąć kupowania zbędnych rzeczy, nie ulegamy impulsom. Każda rzecz, której nie ma na liście jest zbędna i choćby marketingowcy ubrali ją w najpiękniejsze opakowanie i zaproponowali super, turbo, extra promocję – ty się nie ugniesz.

Kiedyś listy zakupów były standardem i służyły naszym babciom, żeby podczas zakupów o niczym nie zapomnieć. Obecnie, metoda zapomniana, dla niektórych może niemodna. Natomiast ja uważam, że dziś jest to metoda naprawdę bardzo skuteczna w walce z impulsywnym kupowaniem.

Po prostu trzymaj się listy zakupów i oszczędzaj na zbędnych wydatkach. Z własnego doświadczenia widzę, jak mając listę zakupów w ręku, jestem na niej tak skupiona, że nie interesują mnie zbędne rzeczy, wypychające półki sklepowe.

MORAŁ: Przed wyjściem na zakupy, zawsze zabierz ze sobą listę zakupów, to idealny sposób, aby nie dać się manipulować podczas zakupów.

#4 JAK 4 LATEK MOŻE DOPROWADZIĆ CIĘ NA SKRAJ BANKRUCTWA?

Nie mam nic przeciwko dzieciom, to słodkie i bardzo kochane istotki, które potrafią rozpromienić nawet najbardziej pochmurny dzień. Nie zmienia to faktu, że na zakupach nie za specjalnie nam pomagają. Miałam możliwość przekonania się o tym, właśnie w ostatni weekend.

W tłumie kupujących dostrzegłam kobietę. Była z dwójką dzieci. Jedno z nich ok 4-5 lat, żywiołowo reagowało na każdą kolorową dekorację, biegało po sklepie, drugie młodsze – siedziało w wózku na zakupy, krzyczało “mama,mama!”.

Podziwiałam tą kobietę i zastanawiałam się, w jaki sposób planuje ona zrobienie zakupów? Wiadomo, przy dziecku w domu trzeba mieć dziecko na zakupachoczy dookoła głowy, a co dopiero w wielkim supermarkecie…chwila nieuwagi i już dziecko zginie w tłumie.

Sklepy doskonale o tym wiedzą, że dzieci umiejętnie wpływają na rodziców i nie przejdą obojętnie obok możliwości dodatkowego zarobienia.

Marketingowcy, celowo wyróżniają poszczególne produkty i umieszczają je w zasięgu wzroku dzieci. Dziecko widząc coś “niezwykłego” może wręcz płaczem wymusić zakup upragnionej rzeczy.

Rodzice, aby mieć chociaż odrobinę spokoju, decydują się pod wpływem emocji na zakup słodyczy lub zabawek.

Takie taktyki stosowane przez sklepy i wpływające na dzieci, rozpraszają naszą uwagę. Korzystając z tego, że dziecko jest zajęte, kupujemy co popadnie, aby tylko szybciej wyjść ze sklepu. Natomiast w domu, okazuje się, że albo kupiliśmy coś niepotrzebnego, albo o czymś istotnym zapomnieliśmy.

Kobieta, która była na zakupach z dziećmi, bardzo się denerwowała, co chwila krzyczała, nakładała na dzieci kolejne zakazy i kary. W pewnym momencie, kiedy dziecko usiadło na podłodze i zaczęło płakać, pozwoliła mu wziąć batona, tylko po to, aby chociaż przez chwilę było cicho.

Więc jeżeli planujesz wypad na świąteczne zakupu, proponuję zorganizować opiekę dla dzieciaczków. Oszczędzi to stresu Tobie, ale również Twoim pociechom. Zakupy zrobisz zdecydowanie szybciej, bez odgrywania spektakularnych scen w supermarkecie. A już na pewno nie dasz się naciągnąć na nieprzewidziany zakup zabawki lub słodyczy.

MORAŁ: Dzieci na zakupach to mały armagedon, więc dokładnie przemyśl czy chcesz żeby towarzyszyły Ci na wyprawie do supermarketu.

#5 DLACZEGO LEPIEJ NIE CZEKAĆ Z KUPNEM PREZENTÓW DO OSTATNIEJ CHWILI?

Zawsze myślałam, że odkładanie zakupu prezentów na ostatnią chwilę to taki mój sposób na przechytrzenie systemu – w ostatniej chwili to niby taniej. Otóż, jak udało mi się przekonać, często jest wręcz przeciwnie. Sprzedawcy wykorzystują to, że robimy zakupy “na ostatni gwizdek” i potrafią podnosić ceny wielu towarów.

Będąc w sytuacji podbramkowej, często nie patrzymy na to ile wydajemy, zależy nam tylko na tym, aby nie zawieść bliskich i dać im coś szczególnego. Pamiętajmy tylko, że coś szczególnego to nie zawsze coś drogiego, ważniejszy jest prezent prosto z serca, przemyślany.

Poza tym, robienie zakupów w ostatniej chwili może narazić nas na dodatkowe manipulacje ze strony sklepów. Sprzedawcy chętnie będą nam wciskać różne rzeczy, które ktoś pewnie zdecyduje się kupić dla “świętego spokoju”.

Niewątpliwie tracimy sporo czasu na stanie w kolejkach do kasy, bo większość z nas jeszcze w Wigilię rano robi wszystkie niezbędne zakupy. A chyba w święta lepiej jest poświęcić czas rodzinie, a nie stać w kolejce w sklepie.

Dodatkowo, jeżeli zamawiamy prezenty przez internet, proponuję robić to zdecydowanie wcześniej. Grudzień to urwanie głowy na poczcie i w innych firmach przesyłkowych. Więc nie narażajmy się na spóźnione dostarczenie nam zamówionej paczki.

MORAŁ: Zaplanuj kupowanie prezentów dużo wcześniej, natomiast czas przed świętami poświęć na zacieśnianie więzów z rodziną, a nie z ludźmi w kolejce.

Podsumowanie

 Święta to wyjątkowy magiczny czas, od zawsze związany był on ze spędzaniem czasu w gronie rodziny i najbliższych. Nie dajmy się zatem zmanipulować podczas robienia zakupów, nie dajmy zarabiać na naszej niewiedzy właścicielom sklepów, którzy nie zawsze są w stosunku do nas fair.

Nie kupujmy czegoś, czego nie potrzebujemy tylko dlatego, że jest na promocji. Nie dajmy się uwieść świątecznym klimatom w centrach handlowych. Wszystko, co widzisz i co tam słyszysz to w większości chwyty marketingowe, mające na celu przyciągnięcie klientów i zachęcenie ich do wydania jak największych sum pieniędzy. Gorzej będzie po Nowym Roku, kiedy zorientujemy się, że w kolejnym roku znów zaszaleliśmy.

W tym okresie świątecznym nie zapominajmy o tym co naprawdę ważne. Poświęćmy czas rodzinie, przyjaciołom, ale również sobie. Cieszmy się z tego, że zasiadamy do stołu z cudownymi osobami, dla których na co dzień nie mamy za wiele czasu.

Otrzymuj informacje o nowych promocjach - polub nas na FB:

komentarzy 5

  1. vadren pisze:
    Ja dość często jestem niepewny co do ceny i mam w zwyczaju zawsze sprawdzać ceny żeby nie było niespodzianki. Ogólnie artykuł warty przeczytania. Oświećcie mnie: jest tak, że mam prawo do zapłacenia za produkt tyle ile bylo na etykiecie z ceną mimo naliczenia więcej przez kasę?
    • Moniaki.pl - Dominika pisze:
      Powiem Ci szczerze, że kiedy jestem przy kasie i Pani mówi mi, że mam zapłacić za produkt więcej niż widniało na etykiecie to od razu rezygnuję, nie zważając na to czy Pani już nabiła na kasę czy nie.
      A co do Twojego pytania, to zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Finansów w sprawie szczegółowych zasad uwidaczniania cen towarów i usług oraz sposobu oznaczania ceną towarów przeznaczonych do sprzedaży wywieszka powinna zawierać aktualną cenę towaru, jaka obowiązuje w momencie jego oferowania. Czyli teoretycznie powinniśmy płacić tyle ile jest napisane na metce, ale wiadomo, że w praktyce bywa różnie.
      Kiedyś byłam świadkiem jak jedna kobieta kupowała spodnie, przy kasie okazało się, że musi zapłacić za nie więcej, niż myślała. Była to kwestia kilku złotych. Kobieta zdziwiła się, ale machnęła ręką i zapłaciła. A to w sumie najgorsze co można zrobić, to tak jakby dawać przyzwolenie sprzedawcy: “tak, wprowadzaj mnie w błąd, przyciągnij ceną, rozbudź we mnie potrzebę posiadania jakiejś rzeczy, a później spokojnie podnieś jej cenę, w końcu tak bardzo mi zależy na niej, że chętnie zapłacę.” Ja natomiast uważam, że należy od razu na takie coś reagować, jeżeli ktoś nie jest w stosunku do mnie uczciwy, to ja dziękuję za taką współpracę. 🙂
  2. Kacperzasty pisze:
    Kilka razy zdarzyło mi się tak że przy kasie zapłaciłem więcej niż było na pułkowej cenie. Od razu zwróciłem na to uwagę i poprosiłem kierowniczkę danego stoiska lub kasjerek. Nie było nigdy problemu ze zwrotem nadpłaconej kwoty ale zawsze pracownice z niedowierzaniem spoglądały na ceny pułkowe, że niby jak to się mogło stać?! Przyznam szczerze, czułem się dość dziwnie upominając się o tych parę złoty różnicy i widząc robiącą się za mną kolejkę niecierpliwych klientów ale z drugiej strony myślę że powinna to być nauczka dla nieuczciwie postępujących “sprzedawców”. A irytującym się klientom w kolejce zawsze można powiedzieć z uśmiechem na twarzy żeby też sprawdzili swoje koszyki ;- )
  3. Michał pisze:
    Patrzenie na datę przydatności to oczywiście podstawa, ale tak szczerze to moim zdaniem wspomniany twaróg na sernik tuż po wyprodukowaniu jest równie “trujący” co ten sam twaróg pół roku później. Jeśli chcemy dbać o zdrowie to musimy powiedzieć sobie jasno jedną rzecz : jeśli coś ma w nazwie słowo “twaróg” i jednocześnie ma pół roku ważności to nie może to być nic zdrowego 😉 W tej kwestii jeśli chodzi o oszczędność to stajemy przed trudnym wyborem : albo kupujemy gotowe produkty oszczędzając czas oraz pieniądze, ale podtruwamy się tym co jest dodawane do jedzenia, albo kupujemy zdrową żywność, w przypadku której nie ma mowy o oszczędności pieniędzy, trzecim wyjściem jest przyrządzanie pewnych rzeczy samodzielnie, co kosztuje Nas dużo czasu… Zdrowie, czas czy pieniądze? 😉
    pozdrawiam!
    • Moniaki.pl - Dominika pisze:
      Oczywiście masz rację, ale nie ulega wątpliwości, że jednak czasami kupujemy coś “gotowego” do jedzenia, nie z lenistwa, ale po prostu z braku czasu. Ostatnio na Wigilię w pracy robiłam sałatkę. Musiałam użyć niektórych rzeczy już gotowych bo nie byłabym w stanie złowić na szybko ryby i ją jakoś zamarynować, jak również wyhodować kukurydzy. Byłam zmuszona wspomóc się takimi gotowcami, ale to nie zwalniało mnie ze zwracania uwagi na datę ważności. I tak jest za każdym razem, jeżeli coś gotowego to raczej nie z promocji i nie z dziwną datą przydatności.

Napisz komentarz