BankLove♥ #01: Jak przekonać męża do promocji bankowych i zarobić 1 200 zł? – wywiad z Agnieszką Dawidowicz

2017-01-18 14.32.31

Drogi czytelniku, droga czytelniczko, witam Cię serdecznie w długo wyczekiwanym, pierwszym odcinku z serii wywiadów BankLove♥ . Wywiadów, które udowadniają, że nie warto bać się banków. Pokazujemy tutaj jak bankować z głową i zarabiać na bankach zamiast one na nas.

Każdy odcinek to wywiad z wyjątkową osobą, która dzieli się swoim doświadczeniem w tej materii. Nie spotkasz tu jednak pikantnych szczegółów z życia gwiazd czy przemyśleń wygłaszanych przez znane w środowisku osobistości.

BankLove♥ to wywiady z czytelnikami naszego bloga – praktykami korzystającymi na co dzień z promocji bankowych. Osobami, takimi samymi jak Ty czy ja – posiadającymi rodziny, dzieci, pracę, różnorakie pasje i hobby, a czasem również spędzające sen z powiek kredyty.

W dzisiejszym odcinku przedstawię Ci historię Agnieszki Dawidowicz, która w zeszłym roku skorzystała z kilku promocji bankowych i łącznie zarobiła w ten sposób około 1 200 zł w gotówce. Przeczytaj jak to się stało:

Witaj Agnieszko! Na dobry początek przedstaw się naszym czytelnikom. Skąd jesteś, czym się zajmujesz?

agnieszka_dawidowiczNazywam się Agnieszka Dawidowicz, mam 28 lat, jestem żoną i matką dwójki dzieci. Pochodzę z małej miejscowości w województwie warmińsko-mazurskim. Do grudnia 2016 prowadziłam działalność gospodarczą, w tej chwili pracuję na etat. Dodatkowo prowadzę bloga o finansach rodzinnych www.rodzinanakredyt.pl, w którym to opisuję kroki w poskramianiu domowych wydatków, w tym rat kredytowych. Ujawniam co miesiąc budżet domowy mojej rodziny oraz opisuję jak buduję oszczędności dzięki promocjom bankowym.

Skąd pomysł, aby prowadzić bloga właśnie na taki temat? Jak się czujesz z taką otwartością wobec czytelników? Decyzja żeby publikować swój budżet domowy i pisać otwarcie o pieniądzach to bez wątpienia odważne działanie.

Tak naprawdę Rodzina Na Kredyt to przełom w moim życiu rodzinnym. Oboje z mężem pracowaliśmy, czasem wpadały nam dodatkowe pieniądze, czy to jakieś stypendium, czy zwrot podatku. Raz na jakiś czas wpadła stówka od dziadków lub kogoś z rodziny, a nam nigdy nie starczało do przysłowiowego pierwszego.

Nie mogłam zrozumieć fenomenu, że babcia, która ma mniej pieniędzy ode mnie umie oszczędzić i tak gospodarować budżetem, aby jeszcze pomóc wnuczce.

Jeszcze rok temu normalnym wydawał mi się fakt, że jak zepsuje się lodówka czy pralka to idę i kupię ją na raty. Regularnie była potrzebna nagle jakaś gotówka, więc doradcy bankowi z dużym skutkiem namawiali nas na kredyty.

Kiedy zabrakło mi na ZUS, poratowałam się chwilówką. Potem zaraz drugą, później to już było gaszenie wielkiego pożaru ostatnim kredytem.

To już była pętla na szyi…

A więc zimy prysznic rzeczywistości zmotywował Cię do dokładniejszego kontrolowania swoich finansów?

Tak, wtedy postanowiłam odmienić nasze życie. Poszukałam blogów finansowych oraz realnych szans na dorobienie do domowego  budżetu. Tak trafiłam na promocje bankowe.

Fenomenalny okazał się również kurs internetowy: „Pokonaj Swoje Długi” – Michała Szafrańskiego.

A kiedy pojawił się pomysł na bloga?

Odczułam na własnym przykładzie, że długi to zło. Zamiast pracować na siebie, na swoje oszczędności, na to aby coś kupić do domu, na wakacje – my pieniądze płacimy co miesiąc do banku. Jesteśmy (byliśmy) więźniami nowoczesnego życia z wierną przyjaciółką kartą kredytową.

Chciałam podzielić się swoją wiedzą z czytelnikami. Podzielić się swoimi doświadczeniami w pracy nad domowymi finansami. Blog wydał mi się oczywistym rozwiązaniem.

Na blogu staram się pokazać, że jesteśmy normalną, standardową rodziną 2+2, której też czasem zabraknie pieniędzy, w której też psuje się samochód i chorują dzieci.

Dużo miejsca na blogu poświęcam również oswojeniu czytelników z bankowością i kalkulowaniem kosztów. W ubiegłym roku za jedyne konto płaciliśmy 14,99 zł miesięcznie. Za konto firmowe 10 zł miesięcznie i jeszcze opłata powyżej 3 przelewów 0,20 gr za każdego smsa. Rocznie to dwie raty kredytu mniej.

Teraz korzystam z kont darmowych (zarabiając czasem na promocjach bankowych) i polecam to swoim czytelnikom.

Przechodząc do tematu promocji bankowych, pozwól że zacznę trochę od końca całej historii i jednocześnie tematu, który pewnie najbardziej interesuje naszych czytelników – Z ilu promocji bankowych do tej pory skorzystałaś i jakie bonusy zdobyłaś?

W sumie od początku mojej przygody z promocjami bankowymi zarobiłam około 1 200 zł REALNEJ GOTÓWKI. To spory zastrzyk w domowym budżecie. Tym bardziej, że skorzystałam dosłownie z kilku promocji. Na pewno mniej niż 10-ciu.

Cieszę się, że w końcu to mi banki zaczęły płacić za to, iż zechciałam być ich klientką.

Świetny wynik, gratuluję! A jak to wszystko się zaczęło?

Moja pierwsza promocja z jakiej skorzystałam to było konto firmowe w Idea Banku. Nie znałam wtedy jeszcze sposobów zarabiania na promocjach bankowych. Po prostu zobaczyłam ich reklamę. Idea Bank oferował wtedy 37 zł zwrotu co miesiąc za opłacenie ZUS-u.

Łącznie przez 11 m-cy zarobiłam na tej promocji 407 zł!

Dopiero później, na przełomie lutego i marca, w oko wpadł mi fanpage Moniaki.pl oraz promocja z bankiem BZ WBK i premią 120 zł.

I jakie były Twoje pierwsze wrażenia? Nie bałaś się zacząć zarabiać na bankach? My tutaj na blogu każdego dnia zderzamy się z różnymi obiekcjami i obawami naszych czytelników. Też tak miałaś?

Na początku patrzyłam na to wszystko dość sceptycznie, ale komentarze zadowolonych czytelników utwierdziły mnie w przekonaniu, że spróbuję, może się uda!

Natomiast, najbardziej przed promocjami bankowymi powstrzymywał mnie mąż. Nie mógł uwierzyć, że to banki mają nam płacić…

Jak w takim razie przekonałaś męża?

Pokazałam mu realne wyliczenia, ile nam miesięcznie zabierają banki: raty kredytowe, opłata za kartę, procent od dokonywanych przez nas transakcji kartą debetową w terminalu, odsetki za debet w koncie osobistym, ubezpieczenia na życie i wiele więcej…

Suma roczna okazuje się na tyle pokaźna, że tygodniowe wakacje nad morzem nie powinny być żadnym problemem.

Ustaliliśmy wtedy, że przetestujemy tylko dwie promocje. Jak nie uda się spełnić warunków, a banki nas wyrolują to przestajemy się w to bawić.

A więc wszystko rozsądnie policzyłaś, zamiast działać pod wpływem impulsu. To dobra strategia. Co było dalej?

Pierwsza promocja w BZ WBK była bajecznie prosta: założenie konta całkowicie przez internet, przelewem weryfikacyjnym. Spełniłam warunki promocji i wpadło 120 zł premii.

Teraz wiem, że to była dobra decyzja bo najlepiej zacząć od promocji z prostymi warunkami do spełnienia i mierzyć siły na zamiary. Warto upewnić się, że z powodzeniem spełnimy wszystkie warunki promocji.

Skoro pierwsza promocja okazała się sukcesem, to rozumiem, że nie poprzestałaś na tej jednej okazji?

Oczywiście 🙂 Jestem bardzo aktywną uczestniczką promocji.

Drugie konto, a zwłaszcza premię 130 zł w dwóch ratach sponsorował bank BGŻ Paribas. Po zmianie cennika i naliczeniu opłat za kartę, konto we wrześniu zamknęłam. O perypetiach zamykania konta w tym nowoczesnym banku możecie poczytać na łamach mojego bloga.

Trzecie było konto w mBanku, a później znów BZ WBK, ale konto otwarte przez męża (dzięki żonie). Następne były konta w Millenium, promocja Inteligo i pod koniec roku promocja Nest Banku z kartą podarunkową do Rossmanna o wartości 100 zł.

Łącznie zarobiłam (zarobiliśmy) w zeszłym roku około 1 200 zł w gotówce.

Widać, że jesteś bankowym wyjadaczem i razem z mężem skorzystaliście z wielu promocji. Jak się z tym czujesz?

Bankowy wyjadacz – fajne określenie! Dziś czuję się świadomą produktów finansowych.

Mąż ma zapowiedziane, że ja już w 2017 roku z wielu promocji nie skorzystam, bo albo jestem już klientem danego banku albo dopiero przestałam nim być. Mąż ma tylko dwa konta osobiste i to on będzie zarabiał na promocjach bankowych w tym roku.

A czy poza mężem polecałaś promocje jeszcze komuś? Jaka była ich reakcja?

Wiem, że mąż opowiadał w pracy o moim nowym dochodowym hobby w zarabianiu na kontach bankowych. Ludzie stwierdzili, że muszę mieć dużo wolnego czasu. Pytali czy to w ogóle legalne wziąć kasę od banku i od razu zamknąć konto?

Często opowiadam też siostrze o moich poczynaniach, jeżeli chodzi o opłaty bankowe. Podpowiadam, jak się ich pozbyć. Również patrzy sceptycznie, bo przecież konto „musi” być płatne – mówi.

Powiem tylko ze swojego doświadczenia, że jak tylko na konto wpłynie pierwsza premia bankowa machina rusza na całego.

No właśnie. Ludzie myślą, że korzystanie z promocji bankowych to bardzo czasochłonne zajęcie. Czy rzeczywiście tak jest?

Budżet domowy prowadzę codziennie, a promocje bankowe ogarniam raz w tygodniu. W wybrany wieczór: zazwyczaj w piątek siadam przed laptopem i loguję się do wszystkich dostępnych kont.

Hasła i loginy zapisane mam w specjalnie strzeżonym zeszycie. Sprawdzam, czy były nowe wpływy lub zwroty z promocji, wtedy je podsumowuję w excelu.

Ogarniecie promocji bankowych zajmuje mi raz w tygodniu ok max 15 min. A poza tym na co dzień staram się płacić za zakupy wybraną kartą debetową. W tym momencie promocje same się wyrabiają bo i tak robiłabym normalnie zakupy.

Na co zwracasz przede wszystkim uwagę przeglądając propozycje na naszym blogu?

Główne kryterium jest takie, ile mogę maksymalnie wydać w danym miesiącu kartą. Wiem, wiem, że można dużo i bez opamiętania! Ten etap już dawno za mną.

Dzięki prowadzeniu budżetu domowego wiem, ile wydaję każdego miesiąca i dopasowuję promocje do mojego stylu życia.

W tej chwili jeżeli chodzi o wydawanie kartą już jestem zablokowana do kwietnia i więcej transakcji nie wyrobię.

Pozostają mi jedynie promocje typu: Otwórz konto, zaloguj się, a my damy Ci stówkę. Tak, jak ostatnio było w promocji Nest Banku.

Trzeba mierzyć siły na zamiary.

Jestem pod wielkim wrażeniem Twojego rozsądnego podejścia do promocji bankowych. Idealnie oddaje ono ideę kryjącą się za naszym blogiem. Zmierzając ku końcowi naszej rozmowy – Masz jakieś praktyczne wskazówki, którymi chciałabyś podzielić się z naszymi czytelnikami?

Po pierwsze polecam przebierać w promocjach. Kiedy bank nr 1 ma do zaoferowania promocję w styczniu, to  za chwilę bank nr 2 uruchomi jeszcze coś innego, a bank nr 3 kolejną okazję.

Nie trzeba korzystać z czegoś na siłę. Jak nie ta promocja, to kolejna. Mierzmy siły na zamiary.

Po drugie co najmniej raz w miesiącu trzeba przejrzeć konta. Pilnujmy, czy nie ma przypadkiem niesłusznie naliczonych opłat. Jeżeli konto jest już nieprzydatne, to po prostu je zamykać osobiście w placówkach lub listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

Po trzecie, warto pamiętać, że do promocji liczy się również tzw. „okres karencji”. Jest to czas, kiedy klientem banku już nie jesteśmy i nie możemy skorzystać z żadnych promocji w tym samym banku. Jednak często po roku, dwóch czy trzech (kiedy minie karencja), znów możemy zostać „nowym klientem banku” i odebrać bonus. Dlatego niepotrzebne konta warto zamykać.

No i oczywiście nie bać się otwierać nowych kont osobistych! To naprawdę się opłaca! Nie tylko z powodu zarabiania na promocjach  bankowych. Oszczędność na opłatach bankowych jest równie ważna. Nie warto ufać doradcy, który mówi, że utrzymanie karty musi kosztować. Nie musi. Wystarczy znaleźć inny bank i będziemy mieć to w standardzie.

Co o tym myślisz?

Świetny wywiad, prawda? Jestem autentycznie pod ogromnym wrażeniem, jak wiele potrafią zmienić w życiu rodziny promocje bankowe. 1 200 zł rocznie to odczuwalne wsparcie dla domowego budżetu i jeszcze raz serdecznie dziękuję Agnieszce za podzielenie się z nami swoją inspirującą historią.

A jakie są Twoje wrażenia po lekturze tego wywiadu? Czy BankLove♥ spełnia Twoje oczekiwania?

Pamiętajcie, że cykl wywiadów BankLove♥ powstał po to, aby inspirować i pomóc WAM osiągać większe sukcesy w promocjach bankowych. Jeśli więc Twoim zdaniem, mogę coś poprawić i jeszcze lepiej wstrzelić się w Twoje oczekiwania to daj proszę znać o tym w komentarzu na dole.

Tymczasem ściskam Cię serdecznie i do usłyszenia w kolejnym wywiadzie z serii BankLove♥ już za miesiąc.

Otrzymuj informacje o nowych promocjach - polub nas na FB:

 

komentarze 3

  1. Agnieszka napisał(a):
    Mam spore watpliwości i dziwię się, że dla stówy – czasem więcej ,czasem mniej -przekazuje się komplet newralgicznych danych – osobowych, adresy, pesele, info o dochodach. Bank praktycznie za friko pozyskuje dane dużo cenniejsze niż oferowane kwoty…
    • Moniaki.pl - Robert napisał(a):
      Dzięki za podzielenie się swoją wątpliwością. To dobrze, że jesteś ostrożna udostępniając swoje dane. Sam też bardzo selektywnie podchodzę do tego gdzie i jakie dane podaję. Jednocześnie akurat banki darzę dużym zaufaniem. Akurat w bankach bardzo mocno jest respektowana ustawa o ochronie danych osobowych (przekonałem się o tym chociażby próbując załatwić jakiś problem w imieniu czytelnika) i w banku w każdej chwili możesz cofnąć zgody marketingowe i poprosić o usunięcie swoich danych. Pozdrawiam!
  2. Adam napisał(a):
    Że się w tym nie pogubiłaś 😉

Napisz komentarz